No dobra. Weszłam na laptopa i myślałam co by porobić. Nagle jakiś impuls we mnie strzelił i po 3 minutach powstało to:
I dopiero teraz do mnie doszło, że mam obsesje! Błagam powiedzcie, że nie jestem sama! Zaczynam świrować! A co do rozdziału to w tym tygodniu powinnam go dodać. Przepraszam, że tak długo go nie ma... I jesze raz proszę- powiedzcie, że nie tylko ja mam obsesję!
poniedziałek, 8 lipca 2013
piątek, 21 czerwca 2013
Przykre...
No cóż doszło do tego, że niestety muszę zawiesić bloga. Nie martwcie się, wrócę napewno. Do czasu aż moje życie dojdzie do normy... Chodzi o to, że teraz dzieje się za dłużo, ledwo znajduję czas na spanie, a co dopiero na pisnie (Ostatnio spałam po 4 godziny) . Problemów jest dużo, jak ich teraz nie rozwiąże będzie jeszcze więcej. Zakładam, że moje życie choć w jedny stopniu do normy dojdzie na samym początku wakacji. Bądźcie cierpliwi i nie zapominajcie, że będę tęsknić przez ten czas... A na razie życzę jak najlepszych ocen i pasków na świadectwie! Jak chcecie możecie napisać swoje średnie:) Całuję:*
Weronika Love
Weronika Love
piątek, 7 czerwca 2013
rozdział 17- Zrobiłbym dla ciebie wszystko, wiesz?
(oczami Ally)
Obudziłam się. Leżałam na podłodze przed pokojem. Podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Obok leżał chłopak. Twarz miał schowaną w raniona, a włosy przykryte kapturem. Powoli zaczęłam przypominać sobie zdarzenia z wczoraj. Przypomniałam sobie, że ktoś wczoraj do mnie przyszedł. Nie miałam pewności kto to był. Niepewnie sięgnęłam aby odkryć kaptur. Delikatnie dotknęłam nakrycia głowy i zsunęłam je. Odetchnęłam z ulgą, gdy moim oczom ukazały się blond włosy. Miałam pewność, że to Austin. Uśmiechnęłam się i przytuliłam do chłopaka. On obudził się i spojrzał na mnie.
- Tak się cieszę, że jesteś- wyszeptałam.
- A ja cieszę się, że mogę być z tobą- także szepną. Chwilę tak siedzieliśmy na hotelowej podłodze. Austin po krótkiej chwili odwrócił się w moją stronę i zaczą się przybliżać. Czułam na sobie jego oddech i zapach jego perfum. Nasze usta dzieliły milimetry. Uśmiechnęłam się i zapatrzyłam w czekoladowe oczęta Austina. Chłopak delikatnie dotkną moich ust. Z każdą chwilą pocałunek stawał się bardziej namiętny. Nikt nie chciał skończyć pierwszy. Wsadziłam rękę do kieszeni i poczułam, że jest tam klucz. Super, dopiero teraz to odkryłam.
- Wej...dziemy .....d..o śro...dka?- zapytałam przez pocałunek.
- Pew...nie- odpowiedział, także przez pocałunek.
Odwróciłam się od Austina i przekręciłam klucz w zamku. Drzwi jak na zawołanie otworzyły się, a my weszliśmy do środka. Pokój był dość ładnie wyposażony. Mieszkałam oddzielnie od ojca. On miał pokój na drugim piętrze. W moim miejscu "zamieszkania" był jeden pokój z wielkim łóżkiem. Była kuchnia i łazienka. Ogółem było całkiem ładnie. Ja usiadłam na łóżku, a Austin poszedł do kuchni. Po chwili wrócił z dwiema szklankami. Podał mi jedną, a sam drugą przyłożył do ust.
- Co robimy?- zapytałam, odkładając naczynie na szafkę.
- Nie wiem- odpowiedział siadając obok.
- Oglądniemy coś?- zapytałam spoglądając na chłopaka.
- Jasne, może horror!- wykrzykną z uśmiechem na twarzy.
- Nie...- wymruczałam z politowaniem.- Tym razem ja wybieram- uśmiechnęłam się szyderczo i włączyłam laptopa.
(oczami Austina)
Po paru minutach Ally włączyła coś na laptopie. Przyjrzałem się tytułowi. Na wyświetlaczu widniał napis "Romeo i Julia". Jak ja nie lubię dramatów!
- Musimy to oglądać?- wyjąkałem przewracając oczami.
- Tak!- wykrzyknęła i uruchomiła film. Przyznam, że nie był najgorszy. Pod koniec filmu Ally wzruszyła si ę na dobre. To było takie słodkie. Oboje umarli dla miłości. Dla mojej Ally też bym to zrobił. Jest dla mnie wszystkim. Spojrzałem na nią. Właśnie szlochała mi na ramię. Uśmiechnąłem się i mocno ją przytuliłem.
- Cicho, to tylko film, a życie trwa, a ja nie mam zamiaru cię opuszczać- wyszeptałem.
- Kocham cię, wiesz?- zapytała.
- Ja ciebie też i nie zapominaj.
Chwile jeszcze siedzieliśmy, kiedy Ally zasnęła. Przeniosłem ją na łóżko. Przecież była 2.00 nad ranem. Nagle zobaczyłem, że telefon Ally wibruje. Upewniłem się, że śpi. Otworzyłem wiadomość od jakiegoś Cole...
***
Mało czasu :( Jest go coraz mniej:( Rozdział jest nijaki, nudny, żałosny i okropny- ja tak go oceniam. Ale liczę na wasze opinie:)Całuję:*
Weronika Love
Obudziłam się. Leżałam na podłodze przed pokojem. Podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Obok leżał chłopak. Twarz miał schowaną w raniona, a włosy przykryte kapturem. Powoli zaczęłam przypominać sobie zdarzenia z wczoraj. Przypomniałam sobie, że ktoś wczoraj do mnie przyszedł. Nie miałam pewności kto to był. Niepewnie sięgnęłam aby odkryć kaptur. Delikatnie dotknęłam nakrycia głowy i zsunęłam je. Odetchnęłam z ulgą, gdy moim oczom ukazały się blond włosy. Miałam pewność, że to Austin. Uśmiechnęłam się i przytuliłam do chłopaka. On obudził się i spojrzał na mnie.
- Tak się cieszę, że jesteś- wyszeptałam.
- A ja cieszę się, że mogę być z tobą- także szepną. Chwilę tak siedzieliśmy na hotelowej podłodze. Austin po krótkiej chwili odwrócił się w moją stronę i zaczą się przybliżać. Czułam na sobie jego oddech i zapach jego perfum. Nasze usta dzieliły milimetry. Uśmiechnęłam się i zapatrzyłam w czekoladowe oczęta Austina. Chłopak delikatnie dotkną moich ust. Z każdą chwilą pocałunek stawał się bardziej namiętny. Nikt nie chciał skończyć pierwszy. Wsadziłam rękę do kieszeni i poczułam, że jest tam klucz. Super, dopiero teraz to odkryłam.
- Wej...dziemy .....d..o śro...dka?- zapytałam przez pocałunek.
- Pew...nie- odpowiedział, także przez pocałunek.
Odwróciłam się od Austina i przekręciłam klucz w zamku. Drzwi jak na zawołanie otworzyły się, a my weszliśmy do środka. Pokój był dość ładnie wyposażony. Mieszkałam oddzielnie od ojca. On miał pokój na drugim piętrze. W moim miejscu "zamieszkania" był jeden pokój z wielkim łóżkiem. Była kuchnia i łazienka. Ogółem było całkiem ładnie. Ja usiadłam na łóżku, a Austin poszedł do kuchni. Po chwili wrócił z dwiema szklankami. Podał mi jedną, a sam drugą przyłożył do ust.
- Co robimy?- zapytałam, odkładając naczynie na szafkę.
- Nie wiem- odpowiedział siadając obok.
- Oglądniemy coś?- zapytałam spoglądając na chłopaka.
- Jasne, może horror!- wykrzykną z uśmiechem na twarzy.
- Nie...- wymruczałam z politowaniem.- Tym razem ja wybieram- uśmiechnęłam się szyderczo i włączyłam laptopa.
(oczami Austina)
Po paru minutach Ally włączyła coś na laptopie. Przyjrzałem się tytułowi. Na wyświetlaczu widniał napis "Romeo i Julia". Jak ja nie lubię dramatów!
- Musimy to oglądać?- wyjąkałem przewracając oczami.
- Tak!- wykrzyknęła i uruchomiła film. Przyznam, że nie był najgorszy. Pod koniec filmu Ally wzruszyła si ę na dobre. To było takie słodkie. Oboje umarli dla miłości. Dla mojej Ally też bym to zrobił. Jest dla mnie wszystkim. Spojrzałem na nią. Właśnie szlochała mi na ramię. Uśmiechnąłem się i mocno ją przytuliłem.
- Cicho, to tylko film, a życie trwa, a ja nie mam zamiaru cię opuszczać- wyszeptałem.
- Kocham cię, wiesz?- zapytała.
- Ja ciebie też i nie zapominaj.
Chwile jeszcze siedzieliśmy, kiedy Ally zasnęła. Przeniosłem ją na łóżko. Przecież była 2.00 nad ranem. Nagle zobaczyłem, że telefon Ally wibruje. Upewniłem się, że śpi. Otworzyłem wiadomość od jakiegoś Cole...
***
Mało czasu :( Jest go coraz mniej:( Rozdział jest nijaki, nudny, żałosny i okropny- ja tak go oceniam. Ale liczę na wasze opinie:)Całuję:*
Weronika Love
sobota, 25 maja 2013
rozdział 16- Nowe miasto nagle stało się mi bliższe.
(oczami Ally)
Szłam przez małe miasteczko, dokładnie oglądając każdą uliczkę. Nie wiedziałam ile tu zostanę. Austin przecież po mnie jedzie. Ale nie mam pewności czy uda nam się uciec, a może tata zmieni zdanie? Kompletna pustka... Byłam tak zamyślona, że na kogoś wpadłam. Szybko się ocknęłam i spojrzałam w górę. Zobaczyłam, że osoba na którą się natknęłam to wysoki brunet o ciemnych oczach. Był taki, taki...znajomy? Ale ja go nie pamiętam, skąd ja go znam?!
- Hej, mogłabyś zejść mi ze stopy?- powiedział, z uśmiechem na twarzy.
- Ooo... sory- powiedziałam zakłopotana i szybko odstawiłam stopę z jego.
- Jak ci na imię?- zapytał uśmiechając się, przyznam, że był całkiem...przystojny? Matko! Co ja myślę? Mam chłopaka którego kocham nad życie! Tak Ally! Kochasz Austina i nie zapominaj!
- Nazywam się Allyson, ale mów mi Ally- powiedziałam podając mu rękę.
- Ja to Cole- oznajmił i uścisną dłoń. Długo rozmawialiśmy ze sobą. Chłopak oprowadzał mnie po wszystkich okolicach Texasu, dowiedziałam się też, że miasteczko nazywa się Rionario (od aut.- zmyśliłam nazwę). Nowe miasto nagle stało się mi bliższe. Naprawdę świetnie bawiłam się z tym chłopakiem. Nie wiem dlaczego, ale czułam jakbym znała go całe życie. Opowiadał mi o wszystkich zabytkach i kulturach tego miasta. Czułam się przy nim tak samo jakby był przy mnie Austin. Chociaż trochę w inny sposób. Nawet zapomniałam, o tym, że rozdziela nas tyle kilometrów i o tym, że niedługo po mnie przyjedzie. Zapomniałam o całym świecie, nawet o ojcu. Kiedy znaleźliśmy się przy moim hotelu była 22.00.
- Świetnie się z tobą bawiłem, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Też mam taką nadzieję- oznajmiłam i odwzajemniłam gest.
- A może jutro też gdzieś pójdziemy?- zapytał.
- Ok to przyjdź pod hotel jutro o 10?
- Ok to do zobaczenia- powiedział i pocałował mnie w policzek po czym poszedł w swoją stronę.
Ja weszłam do hotelu i usiadłam na fotelu w recepcji. Przez chwilę siedziałam w holu, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się a wokoło panowała ciemność. Zauważyłam, że nadal siedzę na fotelu w recepcji. Zawołałam windę i wjechałam na górę. Kiedy byłam na swoim piętrze spostrzegłam, że nie mam przy sobie klucza. Usiadłam na podłodze i zasnęłam. Nie trwało to długo bo poczułam, że ktoś mnie bierze na ręce i mocno przytula. Nagle poczułam ciepłe powietrze dobiegające z czyiś ust.
- Kocham cię- usłyszałam cichy szept tuż obok mojego ucha.
***
Dawno tu nic nie było więc wstawiam. Chyba zbliżamy się do końca:( Jeszcze to przemyślę, powód najważniejszy to brak czasu, ale jeszcze nie postanowione. A tu parę zdjęć i filmów:)
Szłam przez małe miasteczko, dokładnie oglądając każdą uliczkę. Nie wiedziałam ile tu zostanę. Austin przecież po mnie jedzie. Ale nie mam pewności czy uda nam się uciec, a może tata zmieni zdanie? Kompletna pustka... Byłam tak zamyślona, że na kogoś wpadłam. Szybko się ocknęłam i spojrzałam w górę. Zobaczyłam, że osoba na którą się natknęłam to wysoki brunet o ciemnych oczach. Był taki, taki...znajomy? Ale ja go nie pamiętam, skąd ja go znam?!
- Hej, mogłabyś zejść mi ze stopy?- powiedział, z uśmiechem na twarzy.
- Ooo... sory- powiedziałam zakłopotana i szybko odstawiłam stopę z jego.
- Jak ci na imię?- zapytał uśmiechając się, przyznam, że był całkiem...przystojny? Matko! Co ja myślę? Mam chłopaka którego kocham nad życie! Tak Ally! Kochasz Austina i nie zapominaj!
- Nazywam się Allyson, ale mów mi Ally- powiedziałam podając mu rękę.
- Ja to Cole- oznajmił i uścisną dłoń. Długo rozmawialiśmy ze sobą. Chłopak oprowadzał mnie po wszystkich okolicach Texasu, dowiedziałam się też, że miasteczko nazywa się Rionario (od aut.- zmyśliłam nazwę). Nowe miasto nagle stało się mi bliższe. Naprawdę świetnie bawiłam się z tym chłopakiem. Nie wiem dlaczego, ale czułam jakbym znała go całe życie. Opowiadał mi o wszystkich zabytkach i kulturach tego miasta. Czułam się przy nim tak samo jakby był przy mnie Austin. Chociaż trochę w inny sposób. Nawet zapomniałam, o tym, że rozdziela nas tyle kilometrów i o tym, że niedługo po mnie przyjedzie. Zapomniałam o całym świecie, nawet o ojcu. Kiedy znaleźliśmy się przy moim hotelu była 22.00.
- Świetnie się z tobą bawiłem, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Też mam taką nadzieję- oznajmiłam i odwzajemniłam gest.
- A może jutro też gdzieś pójdziemy?- zapytał.
- Ok to przyjdź pod hotel jutro o 10?
- Ok to do zobaczenia- powiedział i pocałował mnie w policzek po czym poszedł w swoją stronę.
Ja weszłam do hotelu i usiadłam na fotelu w recepcji. Przez chwilę siedziałam w holu, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się a wokoło panowała ciemność. Zauważyłam, że nadal siedzę na fotelu w recepcji. Zawołałam windę i wjechałam na górę. Kiedy byłam na swoim piętrze spostrzegłam, że nie mam przy sobie klucza. Usiadłam na podłodze i zasnęłam. Nie trwało to długo bo poczułam, że ktoś mnie bierze na ręce i mocno przytula. Nagle poczułam ciepłe powietrze dobiegające z czyiś ust.
- Kocham cię- usłyszałam cichy szept tuż obok mojego ucha.
***
Dawno tu nic nie było więc wstawiam. Chyba zbliżamy się do końca:( Jeszcze to przemyślę, powód najważniejszy to brak czasu, ale jeszcze nie postanowione. A tu parę zdjęć i filmów:)

Całuję:*
Weronika Love
czwartek, 16 maja 2013
rozdział 15- To nie mój świat...
(oczami Austina)
Pobiegłem na dworzec i rozglądałem się za pociągiem jadącym do Texasu.
- Tutaj nic nie ma!- krzyknąłem, nie widząc żadnej tabliczki z nazwą miasta, a na głośniki nie miałem co liczyć, ponieważ głos wydobywający się z nich przypominał raczej bełkot niż wypowiedź. Zrezygnowany ruszyłem na parking, kiedy poczułem lekkie szturchnięcie. Odwróciłem się i ujrzałem jakiegoś starca.
- Czego tu szukasz młoda duszyczko, nie powinneś teraz leżeć z przyjaciółmi na plaży?- powiedział naprawdę dziwny dziadek.
- Może powinnem...- odparłem i odwróciłem się od niego. Białobrody nie dał jednak za wygraną i dalej zaczą mnie szturchać. Zniecierpliwony odwróciłem się ponownie w stronę starca.
- Pomogę ci- powiedział i ruchem dłoni wskazał, abym za nim poszedł. Niepewnie podążyłem za nieznajomym. Nagle staneliśmy przed jakimś wanem.
- Wsiadaj- oznajmił i sam wsiadł na miejsce kierowcy.
(oczami Ally)
Nie miałam pojęcia jak rozwiązać tajemnicę. Mój tata właśnie wyszedł. Prześlizgnęłam się do jego pokoju i zaczęła poszukiwania jakielkolwiek wskazówki. Nic nie znalazłam, ale kiedy wychodziłam, niesfornie trąciłam teczkę z biórka. Ona spadła na podłogę otwierając się. Zobaczyłam zdjęcie. Dzieci mniej więcej 4 letnie. Ta dziewczynka to na pewno ja, a obok jakiś blondynek wyglądający jak.... Austin! Ale my się wtedy nie znaliśmy... Austina poznałam 2 lata temu. Jakim cudem razem jesteśmy na tej fotografi? Ja muszę się o to zapytać kogoś. Tylko kogo? Ojciec mi nie powie. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Podbiegłam do niego i otworzyłam SMS. Jego treść brzmiała tak: Ally, nie martw się niedługo będę obok i w końcu cię uścisnę. Właśnie jadę w starym wanie ze starym człowiekiem. Widzisz jak ja cię kocham!? Uśmiechnęłam się jak odczytałam go. Odpisałam krótko Też cię kocham. Odłożyłam telefon, a zdjęcie włożyłam do kieszeni. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami hotelowymi. Jak najszybciej przebiegłam do mojej sypialni i usiadłam na łóżku. Nie odzywałam się do ojca od czasu przyjazdu do Texasu. Wyciągnęłam fotografię i jeszcze raz próbowałam sobie przypomnieć wydarzenia z dziecinstwa. Mimo mojego wysiłku, nie mogłam przywołać żadnego wspomniena. Nagle usłyszałam puknięcie do drzwi. Po chwili uchyliły się, a zza nich ujrzałam ojca. Szybko schowałam zdjęcie pod poduszkę.
- Może pójdź i zapoznaj się z okolicą?- zapytał, jak na niego dość spokojnym głosem.
- Może- odparłam i posłałam mu spojrzenie typu " idź już". On jakby zrozumiał i odszedł bez słowa.
Przebrałam się w to:

Wyszłam z domu. Szłam wąskimi drogami Texasu. Wszystko tu było inne niż w Miami. Takie małe, staroświeckie. Kompletnie nie znane... Mało który amerykanin by tu zamieszkał. Obserwowałam mieszkańców. Wszyscy tu się znali i wiedzieli o sobie wszystko. Przechodnie spoglądali na mnie i się uśmiechali. Widzieli, że nie jestem z tąd. Jestem dla nich tak samo obca, jak to miejsce dla mnie.
To nie mój świat...
***
Proszę o komentarze. Wiem, że długo nie było, ale proste wytłumaczenie- nauka i jeszcze raz nauka. Całuję:*
Weronika Love
Pobiegłem na dworzec i rozglądałem się za pociągiem jadącym do Texasu.
- Tutaj nic nie ma!- krzyknąłem, nie widząc żadnej tabliczki z nazwą miasta, a na głośniki nie miałem co liczyć, ponieważ głos wydobywający się z nich przypominał raczej bełkot niż wypowiedź. Zrezygnowany ruszyłem na parking, kiedy poczułem lekkie szturchnięcie. Odwróciłem się i ujrzałem jakiegoś starca.
- Czego tu szukasz młoda duszyczko, nie powinneś teraz leżeć z przyjaciółmi na plaży?- powiedział naprawdę dziwny dziadek.
- Może powinnem...- odparłem i odwróciłem się od niego. Białobrody nie dał jednak za wygraną i dalej zaczą mnie szturchać. Zniecierpliwony odwróciłem się ponownie w stronę starca.
- Pomogę ci- powiedział i ruchem dłoni wskazał, abym za nim poszedł. Niepewnie podążyłem za nieznajomym. Nagle staneliśmy przed jakimś wanem.
- Wsiadaj- oznajmił i sam wsiadł na miejsce kierowcy.
(oczami Ally)
Nie miałam pojęcia jak rozwiązać tajemnicę. Mój tata właśnie wyszedł. Prześlizgnęłam się do jego pokoju i zaczęła poszukiwania jakielkolwiek wskazówki. Nic nie znalazłam, ale kiedy wychodziłam, niesfornie trąciłam teczkę z biórka. Ona spadła na podłogę otwierając się. Zobaczyłam zdjęcie. Dzieci mniej więcej 4 letnie. Ta dziewczynka to na pewno ja, a obok jakiś blondynek wyglądający jak.... Austin! Ale my się wtedy nie znaliśmy... Austina poznałam 2 lata temu. Jakim cudem razem jesteśmy na tej fotografi? Ja muszę się o to zapytać kogoś. Tylko kogo? Ojciec mi nie powie. Nagle usłyszałam dzwonek telefonu. Podbiegłam do niego i otworzyłam SMS. Jego treść brzmiała tak: Ally, nie martw się niedługo będę obok i w końcu cię uścisnę. Właśnie jadę w starym wanie ze starym człowiekiem. Widzisz jak ja cię kocham!? Uśmiechnęłam się jak odczytałam go. Odpisałam krótko Też cię kocham. Odłożyłam telefon, a zdjęcie włożyłam do kieszeni. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami hotelowymi. Jak najszybciej przebiegłam do mojej sypialni i usiadłam na łóżku. Nie odzywałam się do ojca od czasu przyjazdu do Texasu. Wyciągnęłam fotografię i jeszcze raz próbowałam sobie przypomnieć wydarzenia z dziecinstwa. Mimo mojego wysiłku, nie mogłam przywołać żadnego wspomniena. Nagle usłyszałam puknięcie do drzwi. Po chwili uchyliły się, a zza nich ujrzałam ojca. Szybko schowałam zdjęcie pod poduszkę.
- Może pójdź i zapoznaj się z okolicą?- zapytał, jak na niego dość spokojnym głosem.
- Może- odparłam i posłałam mu spojrzenie typu " idź już". On jakby zrozumiał i odszedł bez słowa.
Przebrałam się w to:
Wyszłam z domu. Szłam wąskimi drogami Texasu. Wszystko tu było inne niż w Miami. Takie małe, staroświeckie. Kompletnie nie znane... Mało który amerykanin by tu zamieszkał. Obserwowałam mieszkańców. Wszyscy tu się znali i wiedzieli o sobie wszystko. Przechodnie spoglądali na mnie i się uśmiechali. Widzieli, że nie jestem z tąd. Jestem dla nich tak samo obca, jak to miejsce dla mnie.
To nie mój świat...
***
Proszę o komentarze. Wiem, że długo nie było, ale proste wytłumaczenie- nauka i jeszcze raz nauka. Całuję:*
Weronika Love
niedziela, 12 maja 2013
Ross!
https://www.youtube.com/watch?v=GMFk_YJKci0&feature=player_detailpage
Nie mogłam wstawić filmu więc daję link. Ross w Londynie! Cały czas oglądam to i nie mogę się napatrzeć:* Całuję:*
Weronika Love
Nie mogłam wstawić filmu więc daję link. Ross w Londynie! Cały czas oglądam to i nie mogę się napatrzeć:* Całuję:*
Weronika Love
niedziela, 5 maja 2013
rozdział 14- Serce go poprowadzi...
(oczami Ally)
Właśnie siedzę w samochodzie. Spoglądam przez okno, ale rzaden krzak, ulice czy nawet bloki nie były mi znane. Jechaliśmy już z 6 godzin. W okół zapadła noc. Mój ojciej z groźną miną patrzył na ulicę przed nami. Nie chciałam zasypiać, z niewiadomych powodów bałam się tego. Poprzedniej nocy nie bałam się niczego, był przy mnie Austin. Za wszelką cenę, starałam się aby moje powieki się nie zamknęły. Kiedy byłam bliska odpłynięcia do krainy snów, ni z tąd ni z owąd odezwał się ojciec.
- Teraz zaczniemy nowe życie- powiedział i zerkną w lusterko, aby móc na mnie spojrzeć. Po chwili jednak znowu skierował wzrok na jezdnię. Nie odpowiedziałam nic. Byłam tym zbyt zaszokowana. Zaczniemy nowe życie? Że co? Zresztą wyjeżdżamy tylko dlatego, że mam chłopaka? To jest dziwne. Przecież mógł mi po prostu zakazać się z nim spotykać, tak jak reszta rodziców, ale wyjazd? To na pewno nie jest sedno tego problemu. Za tym coś się kryje , a ja dowiem się co. Spojrzałam jeszcze raz przez okno, położyłam głowę na fotelu i nawet nie wiem kiedy zasnełam.
7 godzin później
Obudziły mnie piski opon. Zobaczyłam, że mój samochód staną. Wyjrzałam za okno. Wszędzie było jasno. W okolicy były same drewniane domki i ludzie ubrani w koszule w kraty. Nagle ojciec otworzył drzwi do samochodu.
- Jesteśmy, wysiadaj- powiedział oschle, a ja posłusznie wyszłam z auta.
- A tak w ogóle, to gdzie jesteśmy?- zapytałam.
- W Texasie, na razie tutaj zamieszkamy, a potem zobaczy się- odparł, a ja automatycznie otworzyłam usta.
- Ale dla czego?- w końcu zapytałam.
- Bo tak i koniec rozmowy- powiedział i odwrócił wzrok.
Że co Texas? On żartuje tak? O matko! To nie żart! Co ja mam zrobić? Wiem, zadzwonię do Austina, niech coś poradzi. Ale, nie to zły pomysł, pewnie zacznie mnie szukać i będzie jeszcze więcej kłopotów. Chociaż, może to i lepiej...przynajmniej mnie zabierze. Chwile jeszcze rozmyślałam w końcu zrobiłam to co zwykle robię w takich sytuacjach. Chwyciłam telefon, było 25 nie odebranych połączeń, wszystkie od Austina. Były także SMS typu "Ally gdzie jesteś" Ale ja zaczęłam wcielać swój plan w życie. To coś po środku, nie zadzwoniłam i nie powiedziałam mu informacji o moim miejscu przebywania. Wysłałam mu SMS o krótkiej treści: Texas. Dziwne co? Ja po prostu tak mam. Nie chcę go na łeb na szyję prowadzić do tej wsi, więc wysłałam mu wskazówkę. Jak kocha, to znajdzie, nawet na końcu świata. Serce go poprowadzi.
(oczami Austina)
Dostałem SMS od Ally. Ally! Hura, odezwała się! Bez zahamowania, pełen nadziei, że wraca, odczytałem wiadomość. "Texas" Co? Tylko to? Dziwne. Zaraz, zaraz to jest wskazówka. Ona na pewno jest w Texasie. Ja obiecuję, przed samym sobą, że ją odnajdę, na pewno, choć by za 10 lat i tak ją odnajdę. Napisałem do niej SMS "Dziękuje ci, już jadę i wiedz, że się o de mnie nie uwolnisz, kocham"
(oczami Ally)
Dostałam odpowiedź od chłopaka. Kiedy ją przeczytałam, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. A jednak, zrozumiał. Kocham go tak, że słowa tego nie opiszą i mam nadzieję, że w krótce go zobaczę. Tak bardzo się cieszyłam, że jak tylko ojciec zameldował nas do hotelu, rzuciłam walizki na podłogę, wzięłam zeszyt i zaczęłam pisać:
1. Życie jest jak nieprzewidywalna puszcza,
raz po drzewach na sam szczyt się wspniesz,
potem znowu upadasz, lecz nigdy nie załamuj się.
Życie przecież tego pragnie, aby codziennie zdobywać nowy szczyt,
pamiętaj, że na twej drodze będzie łatwiej,
kiedy przejdziesz ją z tym kimś.
ref: Ktoś kto złapię cię za rękę i karze na przód iść,
ktoś kto o tobie nie zapomni i z tym kimś łatwiej żyć.
Odnowi wiarę i nadzieję na zdobywanie nowych dróg,
wyłoni z ciebie to co dobre, a to co złe wyrzuci w próg.
2. Bo przecież tutaj o to chodzi, aby nie dać złamać się,
aby nawet z dziurą w sercu potrafić uśmiechnąć się,
aby stawić czoła temu co przyniesie dalej los.
Kiedy nawet nie ma nadziei i jest to dla ciebie cios,
wierz, że jest zawsze obok ciebie, właśnie ten ktoś.
ref: Ktoś kto złapie cię za rękę i karze na przód iść...
3. Jeśli właśnie tak postąpisz, uwierz, że szczęście przyniesie ci los,
przywróci wiarę i nadzieję i twe życie będzie jak na loterii wygrany los.
Gdy odwrócisz się na chwilkę, zobaczysz, że cały czas ten ktoś,
stawał obok ciebie i nie pozwalał na kolejny cios.
ref: Ktoś kto złapie cię za rękę i karze na przód iść...
Kiedy skończyłam pisać, odłożyłam zeszyt. Nagle przypomniała mi się tajemnica, którą zamierzam odkryć.
***
Jest! W połowie wyłączył mi się komputer i musiałam zaczynać od początku, bo się nie zapisało. Piosenka także mojego autorstwa:) Moim zdaniem tamta była lepsza, ale piszcie czy ta też może być. Całuję:*
Weronika Love
Właśnie siedzę w samochodzie. Spoglądam przez okno, ale rzaden krzak, ulice czy nawet bloki nie były mi znane. Jechaliśmy już z 6 godzin. W okół zapadła noc. Mój ojciej z groźną miną patrzył na ulicę przed nami. Nie chciałam zasypiać, z niewiadomych powodów bałam się tego. Poprzedniej nocy nie bałam się niczego, był przy mnie Austin. Za wszelką cenę, starałam się aby moje powieki się nie zamknęły. Kiedy byłam bliska odpłynięcia do krainy snów, ni z tąd ni z owąd odezwał się ojciec.
- Teraz zaczniemy nowe życie- powiedział i zerkną w lusterko, aby móc na mnie spojrzeć. Po chwili jednak znowu skierował wzrok na jezdnię. Nie odpowiedziałam nic. Byłam tym zbyt zaszokowana. Zaczniemy nowe życie? Że co? Zresztą wyjeżdżamy tylko dlatego, że mam chłopaka? To jest dziwne. Przecież mógł mi po prostu zakazać się z nim spotykać, tak jak reszta rodziców, ale wyjazd? To na pewno nie jest sedno tego problemu. Za tym coś się kryje , a ja dowiem się co. Spojrzałam jeszcze raz przez okno, położyłam głowę na fotelu i nawet nie wiem kiedy zasnełam.
7 godzin później
Obudziły mnie piski opon. Zobaczyłam, że mój samochód staną. Wyjrzałam za okno. Wszędzie było jasno. W okolicy były same drewniane domki i ludzie ubrani w koszule w kraty. Nagle ojciec otworzył drzwi do samochodu.
- Jesteśmy, wysiadaj- powiedział oschle, a ja posłusznie wyszłam z auta.
- A tak w ogóle, to gdzie jesteśmy?- zapytałam.
- W Texasie, na razie tutaj zamieszkamy, a potem zobaczy się- odparł, a ja automatycznie otworzyłam usta.
- Ale dla czego?- w końcu zapytałam.
- Bo tak i koniec rozmowy- powiedział i odwrócił wzrok.
Że co Texas? On żartuje tak? O matko! To nie żart! Co ja mam zrobić? Wiem, zadzwonię do Austina, niech coś poradzi. Ale, nie to zły pomysł, pewnie zacznie mnie szukać i będzie jeszcze więcej kłopotów. Chociaż, może to i lepiej...przynajmniej mnie zabierze. Chwile jeszcze rozmyślałam w końcu zrobiłam to co zwykle robię w takich sytuacjach. Chwyciłam telefon, było 25 nie odebranych połączeń, wszystkie od Austina. Były także SMS typu "Ally gdzie jesteś" Ale ja zaczęłam wcielać swój plan w życie. To coś po środku, nie zadzwoniłam i nie powiedziałam mu informacji o moim miejscu przebywania. Wysłałam mu SMS o krótkiej treści: Texas. Dziwne co? Ja po prostu tak mam. Nie chcę go na łeb na szyję prowadzić do tej wsi, więc wysłałam mu wskazówkę. Jak kocha, to znajdzie, nawet na końcu świata. Serce go poprowadzi.
(oczami Austina)
Dostałem SMS od Ally. Ally! Hura, odezwała się! Bez zahamowania, pełen nadziei, że wraca, odczytałem wiadomość. "Texas" Co? Tylko to? Dziwne. Zaraz, zaraz to jest wskazówka. Ona na pewno jest w Texasie. Ja obiecuję, przed samym sobą, że ją odnajdę, na pewno, choć by za 10 lat i tak ją odnajdę. Napisałem do niej SMS "Dziękuje ci, już jadę i wiedz, że się o de mnie nie uwolnisz, kocham"
(oczami Ally)
Dostałam odpowiedź od chłopaka. Kiedy ją przeczytałam, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. A jednak, zrozumiał. Kocham go tak, że słowa tego nie opiszą i mam nadzieję, że w krótce go zobaczę. Tak bardzo się cieszyłam, że jak tylko ojciec zameldował nas do hotelu, rzuciłam walizki na podłogę, wzięłam zeszyt i zaczęłam pisać:
1. Życie jest jak nieprzewidywalna puszcza,
raz po drzewach na sam szczyt się wspniesz,
potem znowu upadasz, lecz nigdy nie załamuj się.
Życie przecież tego pragnie, aby codziennie zdobywać nowy szczyt,
pamiętaj, że na twej drodze będzie łatwiej,
kiedy przejdziesz ją z tym kimś.
ref: Ktoś kto złapię cię za rękę i karze na przód iść,
ktoś kto o tobie nie zapomni i z tym kimś łatwiej żyć.
Odnowi wiarę i nadzieję na zdobywanie nowych dróg,
wyłoni z ciebie to co dobre, a to co złe wyrzuci w próg.
2. Bo przecież tutaj o to chodzi, aby nie dać złamać się,
aby nawet z dziurą w sercu potrafić uśmiechnąć się,
aby stawić czoła temu co przyniesie dalej los.
Kiedy nawet nie ma nadziei i jest to dla ciebie cios,
wierz, że jest zawsze obok ciebie, właśnie ten ktoś.
ref: Ktoś kto złapie cię za rękę i karze na przód iść...
3. Jeśli właśnie tak postąpisz, uwierz, że szczęście przyniesie ci los,
przywróci wiarę i nadzieję i twe życie będzie jak na loterii wygrany los.
Gdy odwrócisz się na chwilkę, zobaczysz, że cały czas ten ktoś,
stawał obok ciebie i nie pozwalał na kolejny cios.
ref: Ktoś kto złapie cię za rękę i karze na przód iść...
Kiedy skończyłam pisać, odłożyłam zeszyt. Nagle przypomniała mi się tajemnica, którą zamierzam odkryć.
***
Jest! W połowie wyłączył mi się komputer i musiałam zaczynać od początku, bo się nie zapisało. Piosenka także mojego autorstwa:) Moim zdaniem tamta była lepsza, ale piszcie czy ta też może być. Całuję:*
Weronika Love
Subskrybuj:
Posty (Atom)







